“Ogólnie staram się aby opisać obrazy, które widzę. Przychodzą same i nie mam na to wpływu. Zawsze zatapiam się w muzyce i wtedy zaczynają napływać myśli.. Czasami się łapię na tym, że między wierszami brakuje wielu wskazówek i znaków, które widzę tylko ja, ale dzięki temu pozwala to każdemu na indywidualny odbiór i interpretacje tekstu.”
Adam Łassa jest dla mnie królem metafor podświadomych, odbieranych tak skrajnie subiektywnie, że rozmowa na temat tekstów zaskakuje nie tylko skojarzeniami, ale również emocjami. Ostatnio zamiesciłam pięć pierwszych piosenek płyty Malachity [Wstyd, Amidalla, Mayday, Perfumy, Prana] dzisiaj czas na resztę.
Numer 6 )
ASYŻ
Oto mój cel, klejący świat
oto mój nóż, na murach wróg.
Obcy u bram, sarkofag łez..
Oczy jak wilk, na płaszczach krzyż.
Sztylet i strach, Assasyn duch.
Kara za śmierć, Saracenów gniew.
Kaszmirowy deszcz obmyje mnie.
Stygmaty ran, nie dość końca..
Zapamiętam dzień, gdy na niebie łez,
Księzyca blask, już nie zniknie
Ślady złych stóp, na dłoniach krew
Karma i los wypełnią się
Zakon i stal, nieśmiertelnych czas..
Ządza i grzech, na szatach kir.
Wiara, ze Bóg uchroni sny.
Asyż mój, Assasyna gniew..
I nie mówcie o tych,
którzy zostali zabici na drodze Boga,
[Umarli]
Przeciwnie, oni żyjący są.
Kaszmirowy deszcz zastyga.
Stygmaty ran, nie dość końca.
Sarkofagi łez, gdy na niebie krew,
Księżyca blask, juz nie zniknie
[Adam Łassa]
Numer 7 )
AKASHA
Mam taki sen, krople snów
Niebo i ląd.
We fragmentach.
Czas płynie wstecz,
podróż w głąb,
bądź przy mnie gdy,
Horyzontem płynę, horyzontem wzdłuż..
Wciąż w oczach mam,
Wstęgo gwiazd,
Pejzaż po kres..uniesienia
W moich snach, pokochasz noc
Nigdy już, nie zbudzisz mnie.
Przez bramy zła,
Płynę w mrok,
przez nicość gwiazd
zamyślony
sen, który śnię
dzień po dniu
pólnagi kruk
na astralnym niebie, na astralnym szkle.
Jest taki świat
W kroplach słów
film, w którym znów
jestem tylko ja
W moich snach, pokochasz noc,
nigdy juz, nie zbudzisz mnie
sam na sam, pokocham noc
nigdy juz..
W blasku dnia
całuj mnie.
Ciepłem warg,
Obudź mnie.
Akasha..
Numer 8 )
LATAWCE
Półsenna mrużysz oczy, latarnia rzuca cień.
Powietrze miękko płynie, na wydmach muszli szmer
Szeptane słowa fruną pomiędzy taflą chmur.
Zapach, który znam w pianie morskich fal,
Wraca do mnie zawsze tam..
Gdzieś na nieba tle, w rozrzuconych snach,
Biegniesz, a latawce śmieją się..
Sukienka w rytmie tanga, jak żagiel cisze tnie.
Na nosie złote piegi, leniwie kuszą mnie.
Wspomnienia wiatr kołysze..
Zapach, który znam, czekolady smak,
Wraca do mnie zawsze kiedy tam..
Gdzieś na nieba tle, w rozrzuconych snach,
Biegniesz,a latawce śmieją się.
Biegniesz, a latawce wznoszą się..
Już wiem, jak jest,gdy sen, miękko zbliża się,
gdy lęk w sercu śpi..
I wiem, że gdzieś na dnie, ziaren morskich łez,
Na dnie, tęcza zbudzi się.
A my, odpłyniemy w dal..
Zapach, który znam, w pianie morskich fal,
Wraca do mnie zawsze kiedy tam..
Gdzieś na nieba tle, w rozrzuconych snach,
Biegniesz a latawce śmieją się.
Numer 9 )
TALISMAN
Spójrz o oczy mi,
czy poznajesz mnie, kiedy świt,
w ziarnach wcieleń kruszy serce mi..
Świat rzuci cień,
gdy wrócimy znów w jakiś dzień,
tunel dusz przeminie,a my z nim
Mam życia dwa, mój talisman.
Mam chwile gdy..kradnę czas
Szept w moim śnie,
jak tatuaż mój, zdradzi mnie,
myśli też kochają takie sny.
Czas, tęcza chwil,
przez arkana dni, c’est la vie..
Daj mi atom zycia, wróce znów.
mam życia dnia, mój talisman, mój dar.
Mam chwile, gdy nieprzytomnie czuje strach
Los w tęczy słów uniesienia..
Wiem, jedna łza
W oceanie słów znaczy nic
jeśli kiedyś żyłem powiedz mi.
Numer 10 )
MOJRA
Czy usłyszę kiedyś głos, przez wiatr i deszcz..
Czy zobaczę kiedys brzeg, na niebieskiej mgle..
Zaciskam w dłoniach śmierć
Jak? nie wiem sam.
gdzieś nad powieką gwiazd, krąg wzywa nas.
I jak szept na wysokościach, dotknie mnie.
Mojra przyjdzie kiedy chce.
W malachity wierzę wciąż, w kamieni moc..
W meteorów złoty deszcz, komety cień.
Skamieniałe ciała drzew wypełnią mnie.
Nieskończony umysł mam, w zaświatach sen.
W przestrzeni poza snem, los zbudzi nas.
Jak w twoich lokach wiatr, znó stanie czas.
I wciąż każdym oddechem..tęsknie, choć..
Mojra przyjdzie kiedy chce.
Korytarze dzielą nas, choć wyciągam dłoń.
Jak samotne wyspy wciąż, materii toń.
Piękne twarze wokół mnie, jak pereł blask.
Spacerując poprzez mrok, ostatni raz.
Przeznaczenie zmienia mnie w łańcucha nić.
W absolucie dotyk strun, do końca dni.
Czy uwierzę kiedyś w głos, poprzez wiatr i deszcz..
CZY ZAWOŁASZ KIEDYS MNIE W KARMICZNEJ MGLE?
[Adam Łassa]
Ostatni utwór zadedykował swojemu dziadkowi Bartek Styś [bas].
Bądź pierwszą osobą, która doda ten do listy ulubionych.
Ten wpis został dodany 07/30/2010 o 5:02 pm i widnieje w Bez kategorii . Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0
Możesz zostawić odpowiedź, albo trackback ze swojej strony.
Odpowiedzi: 3 to “Ananke – Malachity par. II “czy zawołasz kiedyś mnie w karmicznej mgle?””
08/01/2010 @ 2:10 pm
poezja chyba jest za trudna na mój mózg:P:P:P:P
08/01/2010 @ 5:29 pm
może to dlatego,ze myślisz figurami geometrycznymi? ;p
08/01/2010 @ 5:34 pm
bardzo prawdopodobneee:)