co ma Coma?

Roguckiego. Moc. Zwolenników.
08.01.2010 Pszow, Mok.
Tak się zaczęło:
Pominąwszy zespoły supporujące takie jak Anomalia [chłopcy zafascynowani starym KSU] i Digger [który ładnie zrył beret melodią, bo sama pozerska postawa i wykrzykiwanie co chwile w tekście Devil, do ulubionych moich nie należą], którzy rozgrzali publikę [przynajmniej ten 2 zespol] , nastało nerwowe napięcie przerywane co chwile gwizdami i krzykami wywołującymy Comę.
A więc są. Stojąc na początku przy barierkach poznałam po pierwszych szarpnięciach strun i pierwszej fali zmiarzdzenia przez tłum. Po 2 i 3 takiej fali wiedzialam, ze wytrzymam w takiej miejscowie najwyzej do polowy, bo klimat, klmatem, ale oddychac trzeba.
Łatwo można bylo przewidzieć, ze koncert zaleje fala gimnazjum, ze nie bedzie wiele osob, które pamietają jak w 2001 roku Coma zaprezentowała Leszka Żukowskiego w programie, zapomnianym juz, jakim był MopMan. Ale kto ma rozkręcic klimat jak nie mlodzi gniewni, dziewczyny, ktore zabijają łokciami i chłopcy, którzy zabijają bezwładnością ciała odpychanego?
Wzmacniacze, piece, głośniki, perkusja w kolorach Hipertrofii. Sam koncert nie ograniczył się jedynie do ostatniej płyty [chociaż chciałabym usłyszeć jak Roguc jęczy przy homoseksulanym], duuuzo, a moze jeszcze trochę z Zaprzepaszczonych.. ale Spadam z Pierwszego Wyjścia z Mroku po prostu rozłożyło na łopatki.
Na oficjalnej stronie Comy pojawiły się plotki, jakoby był to koncert z PlayBacku. Kto był na koncercie teraz, lub wcześniej widzi realie, ze fanatyczni słuchacze śpiewają z Piotrkiem całe piosenki. Zatem, aby nie ograniczac występu do publiki, końcówki [to niby co miały byc najmocniejsze] wokalista zmieniał stylistycznie, aby było choć trochę autonomicznie.
Tak retrospekcyjnie przypomniał mi sie Joy Division. Kiedy młodzi spijali słowa o bólu, nie zrozumieniu, nie ogarnianiu. Mamy taki polski odpowiednik.
Osobiście zabrakło mi Schizofrenii.
Co ma Coma, to wiemy. Ja mam duuuuuuzo siniaków
01/10/2010 @ 1:17 am
A ja dalej nie czaję co jest takiego fajnego w Comie. Chociaż… albo nie. Po prostu jakoś mnie to ominęło
DrSanchez have played Coma 4 times.
DrSanchez have never played Joy Division.
01/15/2010 @ 11:31 pm
Recenzja z koncertu niezła, pełna emocji, chociaż tam nie byłam – odczułam dzięki tej notce, choć w maleńkiej cząstce klimat jaki tworzy Coma – jak dla mnie – zawsze genialna!